UOKiK: nowa ustawa o kredycie konsumenckim 2026
Projekt CCD2 oczami konsumenta — co sektor finansowy chce wyciąć z ustawy i dlaczego właśnie to jest warte ochrony
UOKiK opublikował poprawioną wersję projektu ustawy o kredycie konsumenckim. Sektor bankowy złożył 1500 stron uwag, a 26 000 spraw o sankcję kredytu darmowego zawisło w sądach. Tłumaczymy, co te liczby znaczą dla zwykłego kredytobiorcy — i dlaczego opór banków jest najlepszym dowodem na to, że ustawa idzie w dobrym kierunku.

Najważniejsze wnioski
-
1Sektor bankowy złożył 1500 stron uwag do projektu — i nie kryje rozczarowania, że większość nie została uwzględniona. To dobry znak dla konsumentów
-
2Sankcja kredytu darmowego pozostaje w projekcie — banki walczyły o jej osłabienie i przegrały tę rundę
-
326 000 spraw o SKD w sądach to nie alarm dla konsumentów — to dowód, że mechanizm działa i sądy uznają roszczenia za zasadne
-
4Nowe przepisy mają wejść w życie najpóźniej 20 listopada 2026 r. — do tego czasu Twoje roszczenia są oparte o obecne prawo
-
5Argument o 'szarej strefie' jest narzędziem lobbingowym — nie dowodem, że limity kosztów kredytu szkodzą konsumentom
Czym jest projekt CCD2 i skąd się wziął?
Unia Europejska przyjęła nową dyrektywę o kredycie konsumenckim (CCD2), którą każde państwo członkowskie musi wdrożyć do porządku krajowego najpóźniej do 20 listopada 2026 r. Polski regulator — Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów — przygotował projekt, który ma zastąpić dotychczasową ustawę z 2011 roku. Projekt liczy 96 stron, a jego celem jest wzmocnienie ochrony konsumentów: lepsza informacja przed podpisaniem umowy, surowsze reguły oceny zdolności kredytowej i skuteczniejsze sankcje za naruszenia.
Brzmi technicznie. Ale za każdym artykułem kryje się konkretna sytuacja: kredytobiorca, który nie dostał pełnej informacji o kosztach pożyczki, bank, który naliczył niejasne opłaty, firma pożyczkowa, która uzależniła wypłatę od wykupienia drogiego ubezpieczenia. To właśnie te sytuacje reguluje nowa ustawa.
1500 stron uwag — i co z tego wynika?
Liczba jest wymowna. Związek Banków Polskich, Związek Przedsiębiorstw Finansowych, instytucje pożyczkowe, ubezpieczyciele — wszyscy razem nadesłali ponad tysiąc pięćset stron komentarzy. KNF dołożył sto dwie strony własnych zastrzeżeń. To nie jest zaangażowanie obywatelskie. To skoordynowana akcja lobbingowa, której celem jest maksymalne ograniczenie zakresu regulacji.
Regułą w prawie konsumenckim jest prosta zależność: im głośniej sektor finansowy protestuje przeciwko konkretnym przepisom, tym bardziej te przepisy dotykają realnych problemów kredytobiorców. 1500 stron uwag to mapa obszarów, w których branża najdotkliwiej odczułaby nowe obowiązki.
Sankcja kredytu darmowego: dlaczego banki chcą ją osłabić
Najgłośniejszy spór dotyczy sankcji kredytu darmowego (SKD). Zgodnie z art. 45 aktualnej ustawy, jeśli bank lub pożyczkodawca naruszył przy zawieraniu umowy określone obowiązki — na przykład błędnie podał RRSO, pominął wymagane informacje lub wadliwie skonstruował harmonogram — konsument może złożyć oświadczenie zamieniające kredyt w nieoprocentowany. Zwraca wtedy wyłącznie pożyczony kapitał, bez odsetek i prowizji.
Nowy projekt utrzymuje tę konstrukcję, ale rozbudowuje ją o mechanizm gradacji: za poważniejsze naruszenia — pełna sankcja, za mniejsze — sankcja połowy odsetek. Banki ostrzegają, że to zbyt szeroki katalog sytuacji objętych sankcją. Twierdzą też, że powiązanie SKD z oceną zdolności kredytowej to nadregulacja.
Co oznaczałoby osłabienie SKD dla konsumenta?
- Mniejsza presja na banki, żeby rzetelnie przygotowywały umowy — skoro konsekwencje błędu byłyby niższe
- Trudniejsze dochodzenie roszczeń — niejasne granice tego, co kwalifikuje się do sankcji
- Niższe odzyski finansowe — przy osłabionej sankcji bank mógłby oddać tylko część kosztów, nie wszystkie
- Mniej skuteczne narzędzie nacisku w negocjacjach z bankiem przed wytoczeniem sprawy sądowej
Tymczasem liczba aktywnych spraw o SKD przekroczyła 26 000 i stale rośnie. Bankowcy interpretują to jako zagrożenie dla stabilności systemu. Inaczej można to odczytać: sądy regularnie uznają te roszczenia za zasadne, co oznacza, że naruszenia przy udzielaniu kredytów konsumenckich były i są powszechnym zjawiskiem.
Koszty pozaodsetkowe: komu służy postulat podwyżki?
Drugi gorący temat to maksymalny limit kosztów pozaodsetkowych (MPKK). Od 2022 roku wynosi on 10% rocznie, ale nie więcej niż 45% całkowitej kwoty kredytu. Instytucje pożyczkowe domagają się podwyżki do 15–20% rocznie i 75% całości — argumentując inflacją i wzrostem płac.
Na pierwszy rzut oka brzmi to rozsądnie. Problem tkwi w tym, co kryje się za pozornie neutralnymi procentami. Przy kredycie gotówkowym na 20 000 zł na dwa lata różnica między limitem 45% a 75% całkowitych kosztów to realna kwota 6 000 zł więcej, jaką kredytobiorca może zostać zobowiązany zapłacić. Nie jako odsetki — jako prowizje, ubezpieczenia i opłaty, które ustawa zalicza do kosztów pozaodsetkowych.
Podwyżka limitu MPKK to nie pomoc dla kredytobiorców. To pozwolenie na pobieranie wyższych prowizji i opłat przy kredytach konsumenckich. Beneficjentem jest instytucja finansowa — nie jej klient.
Argument o szarej strefie: lobbing czy realne ryzyko?
Pożyczkodawcy przywołują dane think tanku Warsaw Enterprise Institute: w pierwszej połowie 2025 roku 77% wniosków o pożyczkę zostało odrzuconych, a szara strefa miałaby osiągnąć 15% sektora. Konkluzja jest zawsze ta sama: jeśli nie podniesiemy limitów, klienci trafią do lichwiarzy.
Ten argument warto przyjąć z ostrożnością. Po pierwsze, dane pochodzą z raportu przygotowanego na zlecenie lub w środowisku zbliżonym do sektora pożyczkowego. Po drugie, wysoki odsetek odrzuconych wniosków może świadczyć równie dobrze o tym, że instytucje pożyczkowe udzielały kredytów osobom bez zdolności kredytowej — co jest problemem samym w sobie, nie argumentem za poluzowaniem regulacji. Po trzecie: rozwiązaniem problemu szarej strefy jest jej zwalczanie, a nie podwyższanie opłacalności legalnych lichwiarzy.
Co w projekcie jest rzeczywiście dobre dla konsumenta?
Nowa ustawa wprowadza kilka istotnych zmian korzystnych dla kredytobiorców:
- Obowiązek przechowywania umów kredytowych przez co najmniej 3 lata po zakończeniu umowy — ważne przy późniejszym dochodzeniu roszczeń
- Bardziej precyzyjne zasady oceny zdolności kredytowej z udokumentowanym mechanizmem analitycznym — bez tego bank naraża się na SKD
- Rezygnacja ze wskaźnika DTI jako sztywnego kryterium — korzystne dla osób z nieregularnymi dochodami
- Poradnictwo oddłużeniowe przy Rzeczniku Finansowym — bezpłatna pomoc prawna, psychologiczna i techniczna dla osób nadmiernie zadłużonych
- Utrzymanie sankcji kredytu darmowego z gradacją odpowiedzialności — banki wciąż mają motywację do rzetelnego przygotowywania umów
BIK kontra BIG-i: monopol danych i co z tego wynika dla konsumenta
Mniej widoczny, ale istotny spór toczy się wokół systemu wymiany informacji kredytowej. Nowy projekt przewiduje, że dane o kredytach — w tym przejętych przez firmy windykacyjne — mają być raportowane do Biura Informacji Kredytowej (BIK). Biura Informacji Gospodarczej (BIG), takie jak KRD czy CRIF, alarmują, że doprowadzi to do koncentracji danych w jednym podmiocie będącym własnością sektora bankowego.
Z perspektywy konsumenta kwestia ta ma dwa oblicza. Z jednej strony BIK wskazuje, że pełniejsze dane o spłatach — w tym po sprzedaży długu — chronią kredytobiorców przed oceną na podstawie nieaktualnych informacji. Jeśli ktoś spłacił dług kupiony przez windykatora, ta informacja powinna trafić do bazy i poprawić scoring. Z drugiej strony koncentracja danych w jednej instytucji kontrolowanej przez banki rodzi pytania o dostęp, bezstronność i warunki, na jakich ta informacja będzie udostępniana.
Kiedy ustawa wejdzie w życie — i co to znaczy dla Twoich obecnych spraw
Harmonogram zakłada, że przepisy wejdą w życie najpóźniej 20 listopada 2026 r. Do tego czasu obowiązuje obecna ustawa z 2011 roku — z sankcją kredytu darmowego w jej dotychczasowym kształcie. Wszelkie roszczenia wynikające z umów zawartych przed wejściem nowych przepisów będą oceniane według prawa obowiązującego w dniu podpisania umowy. Zmiana ustawy nie odbierze Ci uprawnień już nabytych.
Niezależnie od tego, jak potoczy się proces legislacyjny, umowy podpisane przed wejściem nowych przepisów pozostają oceniane według starych reguł. Jeśli masz kredyt konsumencki i podejrzewasz naruszenie przy jego udzieleniu — czas na analizę jest teraz, nie po listopadzie 2026 r.
Wnioski: kto tu naprawdę jest zagrożony?
Lektura uwag sektora finansowego do projektu UOKiK prowadzi do jednego wniosku: branża chce ustawy słabszej. Mniej precyzyjnych obowiązków informacyjnych, wyższych limitów opłat, osłabionej sankcji, łagodniejszych kryteriów zdolności kredytowej. Każdy z tych postulatów ma swoje uzasadnienie ekonomiczne — i każdy oznaczałby realne pogorszenie sytuacji kredytobiorcy.
Rzecznik Finansowy, jako instytucja reprezentująca klientów rynku finansowego, zwraca uwagę na jedno konkretne ryzyko: wielostopniowy system miarkowania sankcji może skomplikować obraz do tego stopnia, że przeciętny konsument nie będzie w stanie ocenić, czy i w jakiej wysokości przysługuje mu roszczenie. To realne niebezpieczeństwo — i na etapie dalszych prac legislacyjnych warto je śledzić.
Podsumowanie
Projekt nowej ustawy o kredycie konsumenckim jest najpoważniejszą reformą prawa kredytowego od 15 lat. Opór sektora finansowego jest proporcjonalny do zakresu, w jakim nowe przepisy realnie wzmacniają pozycję konsumenta. Utrzymanie skutecznej sankcji kredytu darmowego, obowiązki dokumentacyjne i bezpłatne poradnictwo oddłużeniowe to elementy, które warto chronić w dalszym procesie legislacyjnym. Dla kredytobiorców z istniejącymi umowami ważniejsze jest jednak to, co dzieje się teraz — zanim ustawa wejdzie w życie.
Nowa ustawa CCD2 — analiza z perspektywy konsumenta
Co sektor chciał zmienić, co UOKiK utrzymał i ile naprawdę wynosi stawka dla zwykłego kredytobiorcy
Kto chciał co zmienić — i co z tego wyszło?
Dla każdego obszaru: postulat sektora, stanowisko UOKiK i realna konsekwencja dla konsumenta
Ograniczyć katalog naruszeń, zlikwidować powiązanie z oceną zdolności
Pełna SKD + gradacja (SKD połowy odsetek za lżejsze naruszenia)
Silna ochrona pozostaje w mocy — bank nadal odpowiada za błędy
Podwyższyć do 15–20% rocznie i 75% całości
Zachowanie obecnego limitu 10% / 45%
Brak podwyżki prowizji i opłat — oszczędność nawet 6000 zł na kredycie 20 000 zł
Brak mocnego postulatu zmian
Obowiązek przechowywania umów min. 3 lata po zakończeniu
Łatwiej uzyskać dokumentację niezbędną do dochodzenia roszczeń po spłacie kredytu
Elastyczne, niedokumentowane kryteria bez sankcji SKD
Wymóg udokumentowanego mechanizmu analitycznego — brak = ryzyko SKD
Konsument może sprawdzić, na jakiej podstawie bank oceniał zdolność
Miarkowanie sankcji w zależności od wagi naruszenia
Wielostopniowy system — ostrzeżenie Rzecznika Finansowego
Ryzyko: konsument może nie wiedzieć, jaka sankcja mu przysługuje
Brak komentarza
Bezpłatna pomoc prawna, psychologiczna i techniczna przy Rzeczniku Finansowym
Darmowa pomoc dla nadmiernie zadłużonych — krok w dobrym kierunku
Adwokat Paweł Borowski
Specjalista do spraw przeciwko bankom - kredyty we frankach, WIBOR, Sankcja Kredytu Darmowego
Wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu spraw przeciwko instytucjom finansowym. Specjalizuje się w kredytach frankowych, unieważnianiu klauzul WIBOR oraz dochodzeniu roszczeń z tytułu sankcji kredytu darmowego.